Wyjątkowy maj
mamy tego roku

Wyjątkowy maj mamy tego roku. Miesiąc już się przepołowił, a źwierz dalej stoi na bagnach, spiczniały jak ulęgała i wypatruje słońca. Zimno !!! A taka była piękna końcówka kwietnia. Ryby nie biorą, może to i lepiej, przynajmniej mało kto im zawraca głowę w czasie miłosnych amorów. Dwa wyjazdy nad Biebrzę nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Co prawda otwarcie 1 maja w miarę przyzwoite - 1 szczupak 2,25 kg i zgrabny okoń 40 dag . Ale jak na tyle dni łażenia po brzegu, to wynik wyjątkowo mizerny. Drugi wyjazd 7 maja, też beznadziejny (jeśli chodzi o ryby). Łatwiej złapać zapalenie płuc niż rybę. A teraz gdy piszę te słowa (24.05), to podejrzewam, że ci najbardziej wytrwali stoją i plują lodem. Czekamy więc na czerwiec. Woda zimna, to zielsko nie powinno jeszcze pokryć koryta. Nadzieja więc jeszcze nie wygasła. Będziemy łapać !!! Pozdrawiam wszystkich trwardzieli znad Biebrzy, a zwłaszcza tych, którzy nie wstrzelili się z urlopem i trochę się zawiedli. Mam nadzieję, że przynajmniej inne klimaty, te poza wędkarskie, nie zawiodły. Generalnie jest pięknie i zielono, a robactwo w wyniku zimna, nie jest w tym roku szczególnie uciążliwe, natomiast liście na krzakach i drzewach zaczynają się rozpychać, bo oczywiście przyrasta ich ponad miarę. Warto zwrócić na to uwagę. Później już nikt tego nie zauważy. Tak więc Bagna się zielenią. Ptaki kończą zaloty i skupiają się nad wysiadywaniem dzieci, a nawet opieką nad nimi. Życie pomimo zimna toczy się normalnym torem. Ludzie !!!! Kiedy będzie ciepło ? Bo jak to powiadał Redliński w "Konopielce" (pisanej też gdzieś na Bagnach): bobry w wodzie kisną i cicho z zimna popierdują. Głodny łowienia, postanowiłem podreperować morale wyjazdem na Narew do Wizny. I co, ano taka sama skucha, jedno pyknięcie i przez kilka godzin chłód przeraźliwy. Kiszka totalna ! Zniechęcenie takie, że wzrasta moje zainteresowanie domowym akwarium. Te moje pyszczaki zawsze są głodne i pchają się zaciekle do pożywienia. Im nie przeszkadza ciśnienie, wiatr czy opady. Strasznie dużo pesymizmu w tej mojej bazgraninie, ale trudno o optymizm gdy grzejniki odstawione i nogi w domu marzną. Dołączam kilka wyselekcjonowanych fotek, aby nie było nudno i życzę wszystkim ciepła i słońca, bo tego chyba szczególnie brakuje i nam, i łosiom (one mają takie smutne mordki). Jeśli chodzi o tego orła stepowego z Dolistowa, to widziałem trzykrotnie coś, co nie przypominało mi nic dotychczas znanego, ale z ręką na sercu nie zaświadczę, że to ten gatunek, był za daleko. Wrażenie jednak robił niesamowite.